• Wpisów:20
  • Średnio co: 121 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:02
  • Licznik odwiedzin:2 559 / 2546 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"mniej jem, ćwiczę i nie jem słodyczy"

Jak często każda z nas tak mówi?
Ja prawie codziennie.
"od jutra" albo "od poniedziałku"

Ja postanowiłam, że zmienię słowa w czyny i kupiłam sobie buty. Rzecz jasna buty do biegania Ponad to namówiłam moją mamę na dietę i od jutra zaczynamy dietę 17 dniową (która de facto trwa 15 dni...)
Nie chcę schódnąć Bóg wie ile. Moim postanowieniem jest odjechać do 54 kg do wakacji czyli jakieś 10 kg w ciągu 5 miesięcy. To chyba ni edzie jakiś wyczyn specjalny, tym bardziej że zawsze dawałam sobie czas na schudnięcie 10 kg w miesiac, co nie jest ani zdrowe, ani wykonalne
Mam nadzieję, że powrót na bloga pomoże mi w tym. A jeśli mi się uda schudnąć to obiecuję wstawić zdjęcia "przed" i "po".
Trzymajcie kciuki
  • awatar różowe niebo: promuje różne blogi ostatnio trafiłam na ten : imrebijoux.blogspot.com jest warty uwagi. czekam również na Twoje zdanie :) jeżeli chcesz zgłosić inne blogi zapraszam do wysłania maila na adres : warszawskadzielnica@o2.pl bądź zostaw komentarz z linkiem do bloga : odchlan.pinger.pl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wiecie... Patrząc na moje poprzednie natatki zdałam sobie sprawdę jak bardzo się przez ten rok zmieniłam... Nie ma już M. Zmienił szkołę... Może to i lepiej? Przynajmniej nie sprawia mi bólu patrzenie na niego. Chłopaka jak nie miałam tak nie mam. Cohciaż spotykałam się z komś przez 2 miesiące... Okazał się dupkiem i zostaił mnie dla swojej byłej... Ssij pałę idioto! Nie mam nikogo i nie chce mieć. Mam za mało czasu dla siebie, więc tym bardziej nie znajdę go dla żadnego pana, który i tak prędzej, czy później złamie mi serce.

Ech.. powrót na bloga... chyba to mi teraz potrzebne a nowy rok zapowiada się ZAJEBIŚCIE i taki będzie.
 

 
Ale tu się pozmieniało! Chciałabym wrócić do pisania bloga, ale nie wiem, czy to wypali... Ale obiecuję, że się postaram
 

 
Nie ma co... najwyższy czas się pogodzić z myślami że jestem beznadziejna... Doszłam do wniosku, że odpuszczę sobie tą rozmowę z M. Za dużo mnie to wszystko kosztuje. Chyba najlepiej będzie jak na razie zajmę się tylko i wyłącznie nauka, bo z chłopakami to mi zupełnie nie wychodzi. A do tego wszystkiego kilka osób z klasy zaczyna się domyślać że ciągnie mnie do M. Nie chcę, żeby przeze mnie najadł się wstydy... Głupie docinki, komentarze... Za bardzo mi na nim zależy, aby na to pozwolić, dlatego mój ,,genitalny plan"jak by to powiedział Mati) polega na całkowitym ignorowaniu i posiadaniu głęboko w 4 literach M. Tak, tak wiem... To nie jest proste, ale na szczęście prawie zawsze po południu jestem sama w domu to po szkole będę to wszystko przeżywać a M. traktować w szkole jak innych chłopaków i mniej o nim gadać, by przekonać wszystkich (którzy wiedzą, lub się domyślają z mojej klasy) że mam na niego wyjebane, a przede wszystkim, żeby on też tak myślał
 

 
Dzwonek oznaczający początek angielskiego nieubłaganie daje znak że zaraz przyjdzie pan i zacznie lekcje... Siadam w 2 ławce. Po 5 minutach słychać ciche pukanie do drzwi: ,,przepraszamy za spóźnienie" wchodzi zdyszany P. i M.(tak, ten M.) Jako że mają zakaz siedzenia razem, P. siada w ławce pod oknem a M. w ławce przede mną. M. ściąga bluzę... kocham jego zapach, używa jakiegoś dezodorantu którego zapach zasługuje w sali 1-10 co najmniej na 12. Zawroty głowy, szybsze bicie serca i porozpraszane myśli po całej galaktyce... 'Raz kozie śmierć' słyszę ciche szepty wydobywające się z głębi serca. 'Podejdź, poproś o rozmowę i już'. Dzwonek. Zamieszanie, hałas, pogaduchy... M. wychodzi pierwszy a za nim drepcze zdenerwowana ja. Odwracam się na sekundę, reszta jeszcze w klasie. Idealna okazja.Niestety nie starczyło mi odwagi by powiedzieć 'poczekaj'. Przyspieszam kroku, wyprzedzam innych licealistów i gnam pod salę informatyczną. Kolejny dzwonek i kolejna nadzieja. Tym razem się odważyłam. M. po lekcji dyskutował z panią a ja poczekałam na niego. 'Mógłbyś zostać dzisiaj pół godziny po lekcjach, bo chciałam porozmawiać' Wykrztusiłam ledwo co słyszalnym roztrzęsionym głosem. Niestety M. ma małe problemy w domu i poprosił o przełożenie tej rozmowy. Nie powiedział tego chamsko ani nic. Był miły, powiedział dlaczego nie może zostać i przeprosił. Dla mnie to już połowa sukcesu
 

 
Komputer naprawiony to mogę znów zacząć pisać. Tak strasznie za tym tęskniłam. Pisanie tego bloga daję mi jakąś 'siłę'.
Tyle się zmieniło przez ten miesiąc że ja nie mogę. Przede wszystkim jeszcze 3 dni temu miałam jakieś załamanie które trwało przez ok. tydzień. Nie wiem co się ze mną działo... przychodziłam do domu i tylko płakałam, ryczałam i wyłam. Nie mogłam nic jeść. Moja dobowa dawka pożywienia ograniczała się do takiego chlebka z sałatą, marchewka i jabłko. I tak prze 4 dni... Przynajmniej trochę schudłam, ale i dostałam taki opierdol od mamy, że masakra. No i w poniedziałek czeka mnie straszny dzień. Dziewczyny dały mi czas do 14 marca na wyznanie moich uczuć. Do wszystko dlatego... Boje się tego cholernie, ale z drugiej strony, to ja tak naprawdę nigdy nic nie zrobiłam kiedy podobał mi się chłopak... Zawsze odpuszczałam, uciekałam, ukrywałam... Może teraz czas abym coś w końcu zrobiła? Tak, wiem nie można nikogo zmusić do miłości... I wcale tego nie będę robić, ale jeśli wyjdzie tak, że M. powie że nie, to może będzie mi łatwiej zapomnieć i się odkochać... Sama nie wiem...
Jak już się odważę to napiszę o tym i zdam dokładną relację.
  • awatar DarisssMs: Powodzenia z M, i nie przejmuj się załamaniami - każdy to przechodzi. Bużka :)
  • awatar Ewi.: @kszy: Dziękuję :*
  • awatar luckyy: hej :) nie wiem czy już to widziałaś :) przesyłam Ci linka, rejestrujesz się tutaj, zbierasz kilka osób, które też to zrobią i dostajesz kosmetyki :) zobacz :) http://shinybox.pl/?ref=bca20fd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chyba pora się przyznać przed samym sobą, że jestem cholernym, pieprzonym i patentowanym leniem. Codziennie wieczorem obiecuje sobie, że zacznę się uczyć, ćwiczyć i co? i Dupa. Każdy wieczór kończy się tak samo. Beznadziejnie.
Ciekawe, na co ja liczę? Ze zdobędę chłopaka, za którym szaleje pół żeńskiej części mojego LO?
Że będę miała same 5 i 6 siedząc przed komputerem? Jestem beznadziejna... Źle mi z tym, ale najgorsze jest to, że nie mam nikogo, ale to nikogo, kto by mnie wsparł Chyba samotność i zbliżające się walentynki działają na moją psychikę...
 

 
Zepsuł mi się komputer w czwartek, potem byłam chora, no i dopiero teraz mogę napisać. Ale to wszystko nie ważne.
Dzisiejszy dzień zapowiadał się koszmarnie. Aż się z rana popłakałam nie wiedzieć czemu. Miałam jakiś taki humor i ,,przeczucia"to chyba z powodu zbliżających się walentynek). Ale jak się okazała (nie po raz pierwszy) moja intuicja płata mi koszmarne figle.
Do rzeczy.
Dzisiaj na historii oglądaliśmy ,,gladiatora". Ja zawsze siedzę z Matim na historii, a przed nami siedzą takie dwie dziewczyny(wszyscy w czwórkę chodziliśmy do jednego przedszkola). Ale nie dzisiaj. Dzisiaj przed nami usiedli M. (tak, ten w którym się podkochuję) i P. W czasie kiedy pan zadawał zadanie związane z tym filmem i próbował go uruchomić, chłopacy już omawiali ten film a ja powiedziałam ze go wcześniej nie wiedziałam. Oczywiście szok i nie dowierzanie (no i co w tym dziwnego?) w każdym razie M. powiedział że ,,zabierze nie na ten film i obejrzymy go na wieczorku filmowym", czy coś w ten deseń. ,,Wieczorki filmowe" organizują sobie M. P. i drugi M. w niektóre piątki. I choć wiem że to się nigdy nie zdarzy, to to było taki miłe, że nie moge o tym przestać myśleć.

 

 
był zajebisty! Jak już mówiłam, zmieniłam fryzurkę i dzisiaj usłyszałam tyle fajnych słów. Od mojej kochanej A. że bardzo wyładniałam przez te 3 tygodnie, a od (również mojej kochanej) I. że zajebiście wyglądam. Od innych dziewczyn też nasłuchałam się komplementów, ale żaden nie był tak zajebisty jak od M. (tak, tego w którym się podkochuję). Kiedy wchodziłam na polski i rozmawiałam z kolegą, a raczej krzyczałam na niego, że nie odniósł mojej książki do biblioteki która była w szafce i którą prosiłam żeby odnieść (mam z Mateuszem szafkę) to w tedy M. mnie zatrzymał i powiedział że mam bardzo ładną fryzurę i że bardzo mi w niej ładnie oraz że bardzo ładnie wyglądam (3 razy użył słowa ,,ładnie" świetny dzień... Chcialabym takich więcej...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak to się mówi: ferie, ferie i po feriach Po jutrze do szkoły
W czwartek w nocy wróciłam niekoniecznie szczęśliwsza z Niemiec. Na wakacje znowu bym chciała tam pojechać. Obiecałam już to M.
Byłam wczoraj u fryzjera. Mam ciemne (prawie czarne włosy) i króciutką fryzurkę (ale nie na chłopaka) zmieniałam dosłownie wszystko. Jak już mówiłam kolor, długość i mam grzywkę, oraz przedziałek po prawej stronie, a nie jak wcześniej, po lewej.
A zaraz mnie czeka romans z biologią, angielskim i rosyjskim. Ale muszę się wziąć do roboty! Nowy semestr. Nowe obowiązki!
 

 
kilo dwieście z głowy ale coś mi się wydaje, że poszły się one, poetycko mówiąc - jebać po dzisiejszym dniu czuję się jakbym przytyła 123 kg.
Gyros, tort (z okazji dnia dziadka), KFS... super... nigdy w życiu nie miałam takiej uczty jak dzisiaj. Aha i jeszcze kieliszek wina i pół butelki wódki truskawkowej. Gdyby moja mama się dowiedziała, co ja tutaj robię... To nic, że zrobiło mi się tak niedobrze, że większość już dawno spływa podziemnymi kanałami w formie pierwotnej... Mam straszne wyrzuty... Nie myślcie że jestem bulimiczką, czy coś... To był tylko ,,wypadek przy pracy".

Tak że żegnam was i życzę miłych snów
  • awatar Domiiii: Hehe organizm sam oczyścił ci zbędne kalorie i %.....
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
... ten nowy rok. Dzisiaj zauważyłam, że zniknęła moja URBANCARD (czyli bilet na MPK które się doładowywuje) po prostu wyparowała. A ja za Chiny nie mogę sobie przypomnieć kiedy ją ostatni raz widziałam. Jak szłam do szkoły jakiś frajer za szybko jechał i olał mnie kałużą. Kiedy był w połowie kałuży zwolnił a ja cała mokra i wkurwiona zaczęłam pokazywać mu środkowe palce. Frajer pieprzony. Potem był angielski, gdzie zabrakło mi 1% do trói. A na dodatek napisała do mnie kuzynka która chce mnie zabrać do niemiec i po 1 strasznie się boję o tym powiedzieć mamie, bo i tak wiem jaka będzie jej reakcja a po 2 to nie za bardzo chcę tam jechać. Masakra. Nawet nie mam siły płakać bo po co? Siedzę i się śmieję z tego wszystkiego, bo płakać nie ma sensu...

Bless Ya
 

 

...

Jutro szkoła... Fuck! Pociesza mnie jedynie myśl, że za dwa tygodnie FERIE! .

A swoją drogą, to 15 lutego będzie premiera płyty MESAJAHA <3 już się nie mogę doczekać normalnie
Kocham jego piosenki, są takie życiowe i zajebiste <3 a najlepsze jest to, że pochodzi z Wrocławia! (tak jak ja)


No to powodzenia w szkole jutro wszystkim życzę

 

 
Kochane moje (i kochani ) życzę wam wszystkiego, wszystkiego co najlepsze! Dużo miłości w nowym roku, dużo szczęścia, dobrych ocen w szkole, demotów na głównej, 1000 znajomych i obserwowanych na pingerze, wiele przyjaźni a przede wszystkim śmiechu. Żeby ten rok był wypchamy śmiechem do granic możliwości
 

 
Ostatnio kumpela powiedziała mi, że mój chłopak będzie miał ze mną jak w raju... bo wg. niej robię zajebiste masaże (chciałabym zostać rehabilitantką), mam wielkie i dobra serce (wtf.?) oraz jestem porządnie rąbnięta i ciągle się śmieję (to akurat jest prawda). To jej argumenty. Ja tam uważam, że mój ew. chłopak nie będzie miał ze mną jak w raju. Owszem będę mu robić dłuuugie masaże (jeśli będzie chciał), będę dla niego dobra (a jak inaczej ?!) i będę mu robić jakieś niespodzianki, bo co chwila mam jakiś inny pomysł. Ale że w raju? nie rozumiem tego.


Owszem czasmi czuję się samotna (ostatnio coraz cześciaj) ale nie szukam chłopaka na siłę. To przeznaczenie decyduje o tym kiedy kogoś spotkamy, a czy do niego pasujemy to musimy sami odkryć. Nic na siłę! Bo po co? Nie można nikogo zmusić do miłości bo związek będzie toksyczny i gówno wart.


Kurwa! Nie chcę być już dłużej sama. Chcę się wypłakać na ramieniu jakiegoś przystojniaka, chcę nosić jego bluzę, chcę zachodzić go o tyłu i mocno przytulać do niego, chce kochać i sama być kochana. Nie chcę żeby miał dużo kasy, nie zależy mi na tym. Chcę po prosty, żeby miał wielki serce które pokocha mnie jak nikogo więcej innego...
  • awatar Domiiii: naprawde normalni i fajni faceci chyba wygineli...ale badzmy dobrej nadziei!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Jaką muzykę najbardziej lubicie?*


Ja kocham reggae. Nie wyobrażam sobie życia bez tej muzyki. Najbardziej uwielbiam Ras Lutę <3 i Mesajaha <3

 

 
*Nareszcie koniec 2011 roku!*

Strasznie się cieszę z tego powodu.

2011 rok nie był dla mnie najszczęśliwszy. Mimo że dostałam się do najlepszego LO i mam najwspanialszą klasę we wszechświecie, to jednak nie był to dla mnie dobrzy rok. Całe gimnazjum obiecywałam sobie, że jak tylko je skończę to powiem wszystko K. (chodziłam z nim do klasy) i co? Stchórzyłam. Uciekłam jak pies z podkulonym ogonem. Nigdy więcej go już nie zobaczę.

Drugą największą porażką był wyjazd do Bielska-Białego do ,,przyjaciela" Poznałam J. na obozie w wakacje 2010. Tak strasznie z nim tęskniłam, że postanowiłam go odwiedzić. Nie dość że przyszedł z kolegą, to jeszcze ani razu się do mnie nie odezwał. Chodził z tym Tomkiem a mnie traktował jak wiatr. To był największy błąd w moim życiu. Teraz już wiem, że nie warto się tak poświęcać dla przyjaźni. Nigdy więcej. Najlepsze było to, że jak Janusz przechodził załamanie to całe wieczory po 4-5h siedziałam z nim na skype i rozmawialiśmy, pocieszałam go, starałam się zrozumieć. Teraz po tej pożal się boże przyjaźni zostały mi sterty sms-ów których jakoś żal mi wykasować.

Pasmo porażek tegorocznych jest fhoj długie, ale nie chce mi się tego pisać. Za dużo.
*Ja już chcę nowy 2012 na pewno zajebisty rok!*

A życzenia noworoczne jeszcze wam złożę
  • awatar MrMaxim: to nie dosc ze oboje lubimy horrory to tez oboje mielismy pechowy rok ale jest plus ty juz skonczylas gim ja sie nadal mecze T.T
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›